"Szczęścia człowieka zaczyna się wtedy, gdy zapominając o sobie, zacznie żyć dla bliźnich."

poniedziałek, 28 stycznia 2013

azylowe futrzaki



Wszystkie psy zostały porzucone, po wypadku, po zmarłym właścicielu lub zbyt agresywne. U Nas znajdują opiekę, jedzenie, wodę. Jedyne czego im brakuje to kochającego domu.
 wspomniał jeden z opiekunów w tarnowskim Azylu

 Każdy z nich na własnej skórze doznał rozczarowania ze strony człowieka, ale każdy z nich ma jeszcze nadzieję, że ktoś go przygarnie. Ktoś, kto się nim zaopiekuje i bez względu na wady, nieznośne cechy charakteru - da mu ciepło i miłość.


udostępniam kilka zdjęć psiaków, które trafiły do azylu w tym roku - aktualna liczba psiaków często ulega zmianie. 


Suczka około 3 miesiące


Suczka około 3 miesiące



Suczka w typie Husky około 3-4 lata.





Jackie jest około 2-3 latnim samcem, który trafił do Azylu w połowie stycznia 2013 roku i zamieszkuje boks nr 15. Jackie jest kochanym psiakiem, wtula się i czeka na głaskanie, jest spokojnym i wesołym psiakiem, ma piękną zadbaną sierść. Uwielbia spacery na których posłusznie idzie jak i szaleństwo na wybiegu. Toleruje obce osoby i psy. Jackie jest na 14sto dniowym okresie kwarantanny, czyli do 30.01.2013 roku.





Czesio jest nowym mieszkańcem azylu zamieszkującym boks nr 24. Ma około 5 lat i trafił do nas pod koniec stycznia 2013 roku. Czesio to wesoły psiak, który zawsze ma uśmiech na pyszczku. Lubi kiedy jesteśmy obok, wtedy wtula się w nogi i wesoło merdając ogonkiem czeka na głaskanie. Uwielbia biegać po wybiegu i chodzić na spacery, jak każdy psiak lubi smakołyki. Toleruje obce osoby i psy. Czesio jest na 14sto dniowym okresie kwarantanny, czyli do 5.02.2013 roku.



Franky to kolejny mieszkaniec azylu, jest samcem w typie teriera i ma około 2 lata. Trafił do nas pod koniec stycznia 2013 roku i zamieszkuje boks nr 19. Franky to psiak nie do końca ufny i przestraszony, unika kontaktu z człowiekiem. Większość dnia przesiaduje w budzie, jest w trakcie resocjalizacji. Toleruje obce psy i osoby, aczkolwiek jeszcze musi upłynąć trochę czasu zanim będzie w stanie zaufać człowiekowi.




Mozart to nowy lokator Azylu który trafił do nas pod koniec stycznia 2013 roku. Ma około 4-5 lat, zamieszkuje boks nr 25 i przypomina troszkę bernardyna. Mozart to bardzo wesoły psiak, ma dużo energii, nawet będąc przy nas w boksie jest w ciągłym ruchu, lubi z nami wszelkiego rodzaju kontakt zwłaszcza drapanie pod pyszczkiem. Uwielbia chodzić na spacery i szaleć po wybiegu, toleruje obce osoby i psy, zwraca uwagę na sąsiadów, lecz swojego współlokatora jak najbardziej toleruje. Mozart jest na 14sto dniowym okresie kwarantanny, czyli do 4.02.2013 roku.



Sunny to około 2 letnia suczka, która trafiła do nas w połowie stycznia 2013 roku i zamieszkuje boks nr 11. Sunny jest spokojną sunią, trochę jeszcze wystraszoną, brakuje jej zaufania do człowieka. Jak każdy psiak jest łasa na smakołyki, lubi biegać po wybiegu, chodzi również na spacery. Toleruje obce osoby jak i psy. Sunny jest na 14sto dniowym okresie kwarantanny, czyli do 21.01.2013 roku.


Doxi to około 4 letnia suczka zamieszkująca boks nr 1, trafiła do Azylu w połowie stycznia 2013 roku. Doxi jest wesołym i przytulnym psiakiem, lubi być głaskana, dawać łapki na kolana i domagać się więcej. Uwielbia szaleć na wybiegu podobnie jak chodzić na spacery podczas których grzecznie idzie merdając wesoło ogonkiem. Toleruje obce osoby jak i psy. Doxi jest na 14sto dniowym okresie kwarantanny, czyli do 21.01.2013 roku.


Romeo jest około 5-6 letnim samcem w typie pitbulla, który trafił do azylu we wrześniu 2012 roku i zamieszkuje boks nr 7. Romeo to wesoły, energiczny psiak, uwielbia zabawy zwłaszcza w przeciąganie, aportowanie podobnie jak wodę i zabawy z nią związane. Uwielbia spacery i radosne szaleństwa na wybiegu nie zwracając szczególnej uwagi na ludzi. Nie do końca toleruje obce psy, podczas jedzenia nie zgadza się z innymi psami.


Chester to nowy lokator azylu zamieszkujący boks nr 10 i jest około 8-10 letnim samcem. Trafił do nas na początku stycznia 2013 roku. Chester jest psiakiem jeszcze troszkę wystraszonym, potrzebuje czasu na bliższy kontakt z człowiekiem. Chodzi na wybieg jak i spacery, toleruje obce osoby jak i psy. Chester jest na 14sto dniowym okresie kwarantanny czyli do 23.01.2013 roku, jest to czas dla właściciela jak i dla nas, po tym okresie może iść do adopcji.


Lucky jest nowym lokatorem azylu i zamieszkuje boks nr 5. Jest około 8-10 letnim samcem i trafił do azylu w połowie stycznia 2013 roku. Lucky jest spokojnym i przyjaznym psiakiem, lubi być głaskany, wychodzić na wybieg jak i na spacery. Toleruje obce osoby i psy. Lucky jest na 14sto dniowym okresie kwarantanny, czyli do 26.01.2013 roku, po tym terminie może iść do adopcji.


Pedro to kolejny mieszkaniec Azylu w typie rotweillera, ma około 5-6 lat i jest u nas od połowy stycznia 2013 roku. Pedro jest spokojnym i opanowanym psiakiem, lubi ciepełko dlatego często przesiaduje w budzie i wystawia pyszczek z łapkami. Jest kochanym psiakiem, podchodzi do głaskania i lubi smakołyki. Radośnie biega po wybiegu i chętnie chodzi na spacery, toleruje obce osoby, na sąsiadów nie zwraca szczególnej uwagi.



Killer to około 3-4 letnim samiec zamieszkujący boks nr 19, do azylu trafił początkiem stycznia 2013 roku. Killer jest psiakiem troszkę wycofanym i wystraszonym, całymi dniami przesiaduje w budzie. Jest nieufny względem człowieka, unika kontaktu, przy bliższym kontakcie mógłby ze strachu wykazać agresję, ma ładną biszkoptową sierść. Toleruje obce psy.


Zoja jest nową lokatorką azylu w typie husky ego, która trafiła do nas w połowie stycznia 2013 roku i ma około 3 lata. Zoja jest radosną i energiczną suczką, lubi szaleć na wybiegu i na spacerach. Opanowana i przytulna, lubi być głaskana, uwielbia smakołyki w które ciągle się wpatruje i zrobi dla nich wszystko. Ma piękną zadbaną sierść i błękitne oczyska. Toleruje obce osoby, na sąsiadów nie zwraca szczególnej uwagi. Zoja jest na 14sto dniowym okresie kwarantanny, czyli do 30.01.2013 roku.


Pablo to około 7 letnim samiec w typie owczarka niemieckiego zamieszkujący boks nr 26. Pablo trafił do azylu na początku roku, styczeń 2013 rok, jest spokojnym zarazem posłusznym i ułożonym psem, lubi pieszczoty, spacery na których posłusznie chodzi na smyczy jak i wybieg. Toleruje obce osoby, nie wykazuje agresji wobec sąsiadów. Pablo jest na 14sto dniowym okresie kwarantanny, czyli do 17.01.2013 roku, jest to czas dla właściciela jak i dla nas na wszelkiego rodzaju szczepienia, po tym okresie Pablo będzie mógł iść do adopcji.








wtorek, 8 stycznia 2013

Siema ! - 21 finał WOŚP

Finał WOŚP to jednodniowa zbiórka publiczna, organizowana przez Fundację Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy.  Odbywa się tradycyjnie w druga niedzielę stycznia każdego roku.
 
To jest wyjątkowy czas. Wolontariusze z całej Polski już wyruszyli z pomocą. Koncert - przystanek woodstock równierz nie pozostał w tyle, nie pomijając oczywiście celebrytów, którzy bezinteresownie promują akcję.
 
My równierz wspieramy akcję w miarę swoich możliwości. Oddajemy misie/książki na loterię fantów organizowaną na terenie naszej szkoły, oraz zgłosiłyśmy na wolontariat. Jedna z nas została wylosowana i od tej pory będzie pomagać na ten sposób.
DO TERAZ zebraliśmy już 50 638 801zł !












 






Zaprosiliśmy też znane twarze, by stworzyć limitowaną serię kalendarzy dla WOŚP (4rok z rzędu). Jest ich tylko 21, będą one licytowane tylko na allegro.

Kalendarz Celebrytów z WOŚP 2013

























środa, 19 grudnia 2012

coś z innej bajki ...


Kolejna anty-nagroda środowiskowa dla Polski



Znowu obietnica regularnego dodawania postów została złamana, ale to, dlatego że mamy zbyt wiele obowiązków i nie starcza nam czasu na realizację planów. 

Ostatnio czytałam ciekawy artykuł pod tytułem „KLIMATYCZNA ANTY-NAGRODA DLA POLSKI „ Polska została, po raz kolejny od 2008 roku, laureatem anty-nagrody klimatycznej, Skamielina Dnia. Jest ona przyznawana państwom, które blokują postęp negocjacji dotyczących klimatu. Uzasadnieniem jej przyznania jest postawa polskiego rządu na forum Unii Europejskiej. Polska powinna zmienić swoje stanowisko wobec unijnych zobowiązań dotyczących środowiska. 
Postępowanie ministra środowiska jest oburzające. Państwo nie zwraca najmniejszej uwagi na potrzeby ziemi, jest obojętne jak Polska wypadnie na arenie międzynarodowej w porównaniu z innymi państwami. Choć może się wydawać, że było to wydarzenie tylko unijne, to w rzeczywistości wywołało lawinę nieprzychylnych Polsce komentarzy i opinii. Podkreślam, że Polska pojechała tam prezentować opinie całej Unii, która szczyci się najbardziej ambitną polityką klimatyczną na świecie. Zamiast tego, wspiera brudną energetykę. 


niedziela, 9 grudnia 2012

Koniec ?? Co teraz ?

Po zakończeniu konkursu "WARTO BYĆ DOBRYM " nasza determinacja aby pomagać nie zmieniła się . Nadal chętnie i z zapałem pomagamy na przeróżne sposoby . Nie będę ukrywać ze zaniedbałyśmy bloga z powodu zbyt wielu obowiązków lecz z dumą stwierdzam że lista naszych dobrych uczynków wciąż się wydłuża . Musze przyznać ze wygrana głównej nagrody była dla nas zaskakująca . Od początku trwania akcji nie brałyśmy pod uwagę opcji ze jest to możliwe , pomagałyśmy  dlatego ze czułyśmy się usatysfakcjonowane tym ze chodź niewielkimi uczynkami w jakimś stopniu zmieniamy ten świat  . Dzięki konkursowi zrozumiałyśmy jak ludzie potrafią być bezmyślni i okrutni oraz to ze każdy może zrobić coś dobrego .


http://targi.zse.edu.pl/p/zsab/www.zsabsosnowiec.szkolnastrona.pl/container/akcja.jpg
"Wspominając dzień podsumowania konkursu WARTO BYĆ DOBRYM pamiętam wzrastający niepokój oraz stras w związku z tym ze opiekunka taj akcji chciała zadać uczestnikom kilka pytań na które nie miałam ochoty odpowiadać . Ze stresem wspominam również chwile wywołania mnie oraz innych uczestników na środek sceny . Z zażenowaniem przyznaje że gdy tam stałam to o wiele za dużo rozmawiam z moją "wspólniczką  konkursową " . Przed samym losowaniem nie docierało do mnie praktycznie nic , czułam jak serce zaczyna mi być szybciej i coraz bardziej zaczynam się denerwować , i nagle usłyszałam moje imię i nazwisko, w tym momencie wszystko się ustabilizowało pomyślałam sobie " aha okej wygrałam , to fajnie " nie czułam jakiejś euforii w pierwszej chwili oczywiście , natomiast później gdy oswoiłam się z tą myślą było naprawdę zabawnie.  "
Angelika Lisowska 

Ruszyła kolejna edycja konkursu warto być dobrym 

Znów oficjalnie uczestniczymy w II części tej akcji . Ponieważ w minionych tygodniach nie zamieściłyśmy żadnego postu postanowiłyśmy ze przynajmniej raz w tygodniu zrelacjonujemy co nowego pojawiło się lub zmieniło w świecie ekologii i nie tylko . 

W związku ze zbliżającym się okresem świątecznym jest więcej możliwości aby wesprzeć tych którzy tego potrzebują . Gdy jesteśmy na zakupach zwróćmy uwagę na ludzi którzy zbierają żywność , podarujmy im jakąś przekąskę , nas niewiele  będzie to kosztować a na pewno wywoła uśmiech na twarzy kogoś innego . Naszą uwagę skierujmy też na nastolatków którzy za niewielki datek dają kartki świąteczne zrobione przez dzieci które także starają sie wesprzeć biednych . Mogłabym jeszcze wymienić kilka pomysłów aby pomóc lecz specjalnie zwracam uwagę na te ponieważ my już spełniłyśmy nasz " moralny obowiązek"  i pomogłyśmy  . Za kilka dni  zostaniemy również kolędnikami aby wesprzeć dzieci z Afryki . Sądzę ze damy rade wykonać jakieś zdjęcia więc spodziewajcie się ich po świętach  .

środa, 24 października 2012

"Zima jest piękna do pewnego stopnia... Celsjusza.

 

Jaka temperatura zabije zwierzę , jaka człowieka, a jaka wszelkie życie na Ziemi? I w jakiej temperaturze ludziom jeszcze się  cokolwiek chce? Oto krótki przewodnik po świecie mrozów.

 

 
W jakiej temperaturze człowiek zaczyna marznąć? Reportażysta , który zimą 2007 roku odbył samotną podróż przez Syberię, przekonuje, że wiele zależy od tego, skąd ten człowiek pochodzi. – W Polsce szkoły zamyka się przy –20°C, podczas gdy w Jakucji przy –50°C – mówi. – Tam kilkanaście stopni mrozu nazywa się ociepleniem i ludzie przestają palić w piecu.

9f2ef596d5_86187360_o2_largeJednak nawet najbardziej obyci z mrozami ludzie zostali kiepsko wyposażeni przez naturę do opierania się niskim temperaturom. Rozebrana do naga osoba nie przeżyje w temperaturze 0°C dłużej niż 20 minut. Ta sama osoba zanurzona w wodzie o podobnej temperaturze będzie żyła co najwyżej 5 minut.

Oczywiście, od każdej reguły są wyjątki, których nie potrafi wyjaśnić nauka. Pewnej zimy zatonął kuter, na którym przebywało trzech islandzkich rybaków. Jak należało się spodziewać, dwóch z nich zmarło po 10 minutach przebywania w wodzie, której temperatura wynosiła 5°C. Tymczasem trzeci z nich, dopłynął do brzegu, spędzając w wodzie 5 godzin, a następnie szedł przez 3 godziny do najbliższej osady.

Na początku lutego głośno było o sprawie 13-letniego Łukasza, który nie tylko spędził 25 minut w wodzie o temperaturze 3°C, ale na dodatek spędził ten czas pod lodem. Po 40-minutowej akcji reanimacyjnej chłopca przewieziono do szpitala. Temperatura jego ciała wynosiła 20°C, choć dolna granica temperatury ciała, w której jest ono w stanie przeżyć, wynosi ok. 27°C. Mimo to, kilka dni później chłopiec odzyskał w pełni przytomność, a później również siły. Naukowcy tłumaczą ten cudowny powrót do życia zjawiskiem hibernacji.

Choć narzekamy na 30-stopniowe mrozy, do rekordów nam daleko. Najniższą jak do tej pory temperaturę w Polsce, –41°C, odnotowano w Siedlcach . Najniższa temperatura na świecie została zarejestrowana na rosyjskiej stacji  na Antarktyce  i wyniosła –89°C. Jeśli dodać do tego fakt, że w tamtych rejonach wieją lodowate wiatry, których prędkość dochodzi do ponad 300 km/h, to warunki do życia robią się naprawdę nie do zniesienia .

W innych częściach świata zaleca się znacznie przyjemniejsze rozgrzewki. Kiedy w 2008 roku temperatura w Bombaju spadła do najniższego od 45 lat poziomu +10,2°C, władze tego miasta zwołały specjalną kryzysową konferencję, podczas której zaleciły obywatelom dwa sposoby na przetrwanie chłodu: "picie rumu  oraz częste uprawianie seksu".
2012_10_facebook-13e037d15-695166-475-413_large

poniedziałek, 22 października 2012

Po przerwie...

Za karygodne zaniedbanie bloga moge winic tylko siebie, zaznaczajac - nie obciazam ja wspolwlascicielki, Angeliki, poniewaz obiecalam, ze zrobie post na dobry poczatek i do tego czasu nie bylo sladu zycia.Ostatnia klasa gimnazjum jednak daje sie we znaki i bardzo trudno jest sie odnalezc i poswiecic troche czasu  na regularne uzupelnianie aktualnosci. Oczywiscie - to nie jest jakiekolwiek usprawiedliwienie.
J.K.

Wzloty i upadki ....

O tych drugich juz wspomnialam, wiec napisze ta weselsza, ciekawsza czesc.
Z najwieksza przyjemnoscia mozemy pochwalic sie wygrana konkursu ''Warto Byc Dobrym'', na rzecz ktorego w ogole powstal ten blog. Osiagnal on rownierz w ciagu miesiaca ponad dwa razy wieksza ogladalnosc, co nas bardzo zmotywowalo.

 Gdyby nie ta cala akcja i spontaniczne wziecie udzialu, nasze zycie wygladaloby na pewno inaczej. Otworzylo to nam drzwi do poznania swiata z innej strony. Od tego czasu widzialysmy nie tylko ''skandalicznie duzo nauki'', Internet i rozrywke, ale zaczelysmy zauwazac ta zielona strone zycia. Pomoc sama w sobie nie byla taka prosta, jak sie to wydaje. Poczatkowy brak zaufania wsrod osob, ktorym proponowalysmy wyprowadzanie psa, czy skoszenie trawy lekko nas zdemotywowal do dalszego dzialania, ale z czasem znalazlysmy potrzebujacych, ktorych nagle zrobilo sie na prawde sporo- warto sie po prostu rozgladnac.
1350793310896020_large





Nawyki, ktore na stale wdrazylysmy w zycie to na pewno zwracanie uwagi na to czy produkty nie byly testowane na zwierzetach. Warto czasem pomyslec rowniez o wyzucaniu smieci do kosza, a nie jak jest to czesty przypadek - gdziekolwiek popadnie. Pomoc przy kazdej okazji - dodatkowa para rak przy organizowaniu akademi, czy przy sprzataniu klas szkolnych nie jest niepotrzebna.

Moglabym wymieniac jeszcze calkiem sporo, ale mysle, ze na tym dzisiaj skoncze.

 Obiecujemy, ze regularnosc dodawania postow poprawi sie jak najszybciej i mamy nadzieje, ze beda one tak ineresujace, ze  odwiedzanie bloga bedzie czysta przyjemnoscia. Bedziemy poruszac tematy utrzymywania czytosci, jak i ''jak zostalo to zrobione''. Nie zapomnimy takze o aktualnosciach ze swiata przyrody.

sobota, 16 czerwca 2012

Największe kłamstwo w dziejach ludzkości?


42 lata temu, 20 lipca 1969 roku Neil Armstrong postawił pierwszy krok na Księżycu. – To mały krok dla człowieka, ale ogromny skok dla ludzkości – powiedział wówczas astronauta. Setki milionów ludzi na świecie oglądało tę doniosłą chwilę na ekranach telewizorów. Są jednak pewne nieścisłości, które rodzą pytanie o to, czy rzeczywiście Amerykanie kiedykolwiek wylądowali na Księżycu. 
 
Teorie na temat lądowania na Księżycu pojawiły się już w 1969 roku. Dziś Brytyjczyk David S. Percy,  uznany producent filmowy i telewizyjny oraz współautor książki "Ciemna strona Księżyca", zwraca uwagę na kilka faktów, które nie powinny pozostać niezauważone.
Słowa J.F. Kennedy’ego
– Obraliśmy sobie za cel lądowanie na Księżycu, nie dlatego, że jest łatwe, ale dla tego, że jest trudne – mówił w 1962 roku prezydent USA J.F. Kennedy. Prezydent zapowiedział, że przed rokiem 1970 USA wyślą człowieka na Księżyc i powróci on bezpiecznie na Ziemię. Astronauci misji Apollo 11: dowódca załogi Neil Armstrong, pilot statku Michael Collins i pilot księżycowego lądownika Edwin "Buzz" Aldrin przy pomocy potężnej rakiety Saturn V 16 lipca 1969 roku wystartowali z przylądka na Florydzie, wypełniając obietnicę prezydenta. Kennedy nie doczekał się sukcesu astronautów, został zamordowany w 1963 roku w Dallas. 
  Zabójcze promieniowanie w kosmosie
Nasza planeta narażona jest na nieustanne bombardowanie promieniowania kosmicznego i efektów rozbłysków na Słońcu. Ziemię okalają tzw. pasy Van Allena . Pasy zatrzymują znaczną cześć promieniowania kosmicznego, zanim dotrze do powierzchni Ziemi. Dzięki tej naturalnej barierze ochronnej człowiek bez większego narażania zdrowia może przebywać na orbicie okołoziemskiej. Próbując polecieć w kierunku Księżyca pojazd musiałby opuścić "strefę ochronną" na kilka dni i wystawić się na promieniowanie tysiące razy bardziej szkodliwe.
W 1969 roku technologia budowy statku, który miałby wylecieć wraz z astronautami poza orbitę Ziemi, dolecieć do Księżyca i z jego orbity rozpocząć manewr lądowania modułu księżycowego, zakładała bardzo rygorystyczne ograniczenia. Materiały użyte do budowy statku musiały być możliwie najlżejsze. W dużej mierze statek i lądownik misji Apollo 11 był aluminiową puszką z izolowanymi termicznie ścianami. Według Percy'ego była to po prostu metalowa puszka wypełniona powietrzem, w której znajdowali się astronauci. Jeśli Amerykanie polecieli w kierunku Księżyca, przez kilka dni byli wystawieni na ogromną dawkę promieniowania kosmicznego, którego nie przeżyłby żaden żywy organizm. Jednak amerykańska agencja NASA upubliczniała zdjęcia z wnętrza statku oraz zapierający dech w piersiach widok oddalającej się Ziemi "zawieszonej" w czarnej otchłani kosmosu.
Ziemia zawieszona w przestrzeni
Gdy amerykański statek był oddalony o około 200 tys. km od Ziemi, astronauci nagrali film, który po dziś dzień budzi wątpliwości. Kamera filmowa, którą mieli ze sobą Amerykanie, została skierowana przez wizjer w kierunku oddalającej się Ziemi. Autor "Ciemnej strony Księżyca" zwraca uwagę na potrzebę "ukazania ziemskiej publiczności", że załoga statku kosmicznego jest w drodze na Księżyc. Dokładna analiza filmu pokazuje, że na kilku klatkach widać kontur jakiegoś przedmiotu zasłaniającego na chwilę Ziemię. Armstrong, który operował wówczas kamerą, natychmiast dokonał korekty, tak by filmowana Ziemia pojawiła się w centralnym punkcie kadru. Percy twierdzi, że astronauci filmowali jedynie podświetlony model Ziemi, który miał przekonać oglądających, że zdjęcia zostały rzeczywiście wykonane z perspektywy setek tysięcy kilometrów od Ziemi. – Rzeczywiście można uwierzyć, że jesteśmy daleko od Ziemi – powiedział Armstrong do mikrofonu, zapominając, że rozmowy są rejestrowane i przekazywane "na żywo" na Ziemię. – Mów dalej – padają słowa ze strony kontrolerów lotu wypowiedziane stanowczym tonem mającym przywołać do porządku Armstronga. Kolejne zdjęcia z wnętrza pojazdu pokazują astronautów będących w połowie drogi do Księżyca. Wnętrze statku Amerykanów jest filmowane w planie bliskim, tak by nie uchwycić obrazu pojawiającego się za oknem. Jednak stan nieważkości sprawia problemy w operowaniu kamerą i w kilku sekundach filmu widać niebieską poświatę przebijającą przez okna statku.
Jasna strona cienia
Jedną z najbardziej nurtujących poszukiwaczy prawdy o lądowaniu na Księżycu zagadek są zdjęcia wykonane na jego powierzchni. Analizując linie cieni, które układają się na powierzchni satelity Ziemi, można dojść do wniosku, że na Księżycu obowiązują nieco inne prawa fotografii niż na naszej planecie. Chodzi o to, że cienie przedmiotów oświetlonych tylko jednym źródłem światła (Słońce) na Ziemi są względem siebie równoległe. Tymczasem na fotografiach wykonanych na Księżycu cienie układają się w różnych kierunkach. Percy zwraca uwagę na to zjawisko, tłumacząc, że podczas wykonywania fotografii, musiało zostać użyte dodatkowe źródło światła, które nieco "zaburzyło" naturalną linię cieni. Nie mniejszą zagadką są zdjęcia lądownika bądź astronautów, na których ciemna strona fotografowanego przedmiotu nie jest spowita cieniem – tak, jak opisują to najprostsze prawa fotografii. "Zacieniona" strona lądownika bądź fotografowanych astronautów jest na tyle "doświetlona", że widać wszystkie szczegóły. Tymczasem drobne kamienie i skały na powierzchni Księżyca po zacienionej stronie przedmiotu są całkowice spowite cieniem.

Percy opisuje jeszcze kilka uwag które uświadamiają nm ze lot pierwszej w dziejach rakiety na księżyc jest fikcją . Mianowicie pisarz mówi o   Starcie z Ksieżyca,  Księżycowym pyle którego nie było , opisuje też Księżycowy spacer na lince




Dlaczego mieliby oszukiwać?
Jak to się stało, że w program Apollo było zaangażowanych tysiące ludzi i nikt z nich nie ujawnił po latach rzekomej niewygodnej prawdy o lądowaniu na Księżycu? Dlaczego Amerykanie mieliby dopuścić się oszustwa na tak wielką skalę? Percy spieszy z odpowiedzią. – Kto pierwszy wyląduje na Księżycu, ten wygra wyścig w zimnej wojnie – zwraca uwagę Percy, który dodaje, że w tę mistyfikację niekoniecznie musieli być zaangażowani wszyscy naukowcy pracujący przy programie Apollo. Według pisarza wystarczyło, że wąskie grono ze ścisłego kierownictwa NASA oraz sami astronauci wiedzieli, że do Księżyca nie lecą i przez cały czas misji Apollo 11 statek, którym mieli tam dotrzeć, pozostawał na orbicie okołoziemskiej.

 Źródło : http://natropie.onet.pl

sobota, 9 czerwca 2012

10 błahostek doprowadzających nas do szału





10 najgłupszych błahostek doprowadzających nas do szału. Czy na prawdę warto strzępić sobie na nich nerwy ?


10. Jak ludzie mówią. Nie ze wszystkimi ludźmi dobrze się rozmawia. Powodem wcale nie jest inteligencja czy poczucie humoru drugiej osoby. Często w rozmówcy irytują najmniej ważne szczegóły i to one sprawiają, że nie chcemy już mieć z kimś kontaktu. Okazuje się, że nie przeszkadzają nam najbardziej wady wymowy czy jąkanie. Dużo bardziej denerwujące jest uporczywe powtarzanie przez daną osobę jakiegoś słowa czy tiki nerwowe przejawiające się na przykład odchrząkiwaniem co kilka sekund. Drażni nas także piskliwa, wysoka barwa głosu rozmówcy. Badania wykazały, że bardzo irytujące jest także mlaskanie i siorbanie.


9. Mężczyźni bałaganiarze  .Najbardziej irytujące rzeczy spotykają nas w codziennym życiu i to ze strony osób, które kochamy. Dużo mogą na ten temat powiedzieć kobiety, które bardzo często skarżą się na swoich książąt z bajki. Według dziennika "The Independent" to, co najbardziej denerwuje kobiety w mężczyznach, to pozostawianie podniesionej klapy od sedesu. Skarży się na to aż 54% ankietowanych. Inne irytujące czynności to rzucanie brudnych skarpetek, gdzie popadnie, zostawianie mokrego ręcznika na łóżku oraz chrapanie, które częściej zdarza się mężczyznom.


8. Wielokropki .Internet jest miejscem, gdzie prowadzimy drugie życie. Spędzamy w nim coraz więcej czasu, mamy też coraz większy wpływ na jego kształtowanie. Facebook, fora tematyczne, czaty ułatwiają życie, ale też potrafią skutecznie wyprowadzić z równowagi. Wielu internautów skarży się na idiotyczne wypowiedzi, nachalne reklamy w treści wątków na forum czy obraźliwe określenia, pisane tylko po to, by kogoś zdenerwować (tzw. trolling). Ale są też mniej istotne rzeczy, które przecież nie powinny tak złościć. Należy do nich forma pisania, zwłaszcza nadużywanie wielkich liter, co w języku internetowym oznacza krzyczenie i sprawia, że bardzo źle czyta się tekst napisany w taki sposób. Irytujące jest także przerywanie wypowiedzi wielokropkami. Gdy po każdym zdaniu lub zaledwie kilku wyrazach zamiast jednej kropki stoi ich pięć lub więcej, najspokojniejsza osoba potrafi naprawdę się zdenerwować.


7. Bębnienie palcami po stole. Nie ma nic gorszego niż jednostajny, denerwujący dźwięk w momencie, gdy chcemy się na czymś skupić. Bębnienie palcami po stole potrafi doprowadzić do szału najbardziej cierpliwych. Co ciekawe, ludzie, którzy uderzają o coś w tym samym tempie, nie zauważają żadnego problemu. Do innych denerwujących czynności wykonywanych przez inne osoby należy także wyciąganie palców, z których wydobywa się dźwięk łamania kości. Nie lubimy także, gdy ktoś przy nas głośno obgryza paznokcie.


6. Zaraz! Internetowe wyszukiwarki podsuwają po wpisaniu słowa "zaraz" podpowiedź "ile to trwa". Jest ku temu powód - problem słowa "zaraz" doprowadził już do furii wielu z nas. Córka, która mówi, że przyjdzie "zaraz" na obiad, pracownik, który "zaraz ma coś wysłać", a nic nie wysyła, spóźniająca się koleżanka, która "zaraz" przyjedzie. Ile tak naprawdę trwa zaraz? Pięć minut, dziesięć, a może godzinę? Zależy od sytuacji i zdenerwowania osoby czekającej. Jedno jest pewne - samo słowo "zaraz" skutecznie wyprowadza z równowagi.


5. Przerwa w dostawie Internetu. Nieoczekiwana przerwa powinna potrwać zaledwie kilka minut, a sam brak dostępu do internetu można potraktować jako niezły powód do zrobienia sobie kawy czy wyjścia na spacer. A jednak okazuje się, że nie wykorzystujemy tego czasu. Zamiast jakoś go spożytkować, po prostu wściekamy się na nieposłuszne urządzenie. Badania wykazały, że problem dotyczy także tych osób, które nie spędzają w sieci dużo czasu. Kiedy nie mają dostępu do internetu, to właśnie wtedy chcą z niego skorzystać.


4. Autobus.  Wielu z nas codziennie jeździ do pracy środkami komunikacji miejskiej. Na pewno jest to transport tańszy i bardziej ekologiczny. Jednak duży problem stanowią pasażerowie. Mimo że codziennie ich spotykamy, nie potrafimy się przyzwyczaić do ich denerwujących zachowań. Mogą być one naprawdę błahe: bieganie do wolnego miejsca, siadanie na brzegu, by nikt nie mógł usiąść przy oknie, przesiadanie się z jazdy tyłem na jazdę przodem. Niektóre osoby jadą autobusem zaledwie kilka minut, ale potrafią w tym czasie kilkakrotnie zmienić miejsce.


3. Kobiety. z niską samooceną Skoro kobiety denerwuje bałaganiarstwo mężczyzn, mężczyzn denerwuje także mnóstwo rzeczy w kobiecie. Powód niezadowolenia związany jest najczęściej z okazywaniem sobie uczuć. Mężczyźni często irytują się, jeśli żona lub dziewczyna zarzuca im, że nie mówią o swojej miłości. Dla kobiety ważne jest natomiast, żeby od czasu do czasu usłyszeć zwykłe "kocham cię". Inną drażliwą kwestię stanowi zachowanie w łóżku, które skutecznie burzy miłosny nastrój. Denerwuje głównie niska samoocena kobiety. Zwłaszcza to, że ciągle pyta o to, czy na pewno jest ładna i zasługuje na miłość. Mężczyznom powtarzanie oczywistych odpowiedzi zupełnie nie jest w smak. Skoro są oni z daną osobą, to wiadomo, że im się ona podoba.


2. Styropian. Do najbardziej irytujących rzeczy należą zjawiska słuchowe. Spróbujmy sobie wyobrazić: dźwięk paznokci skrobiących po tablicy, cięcia styropianu, zgrzyt widelca przejeżdżającego po talerzu. Boli też na samą myśl o tym, że ktoś może gryźć zębami wełniany koc. Skąd taka reakcja? Badania wykazały, że dźwięki wywołane przez te czynności znajdują się w przedziale częstotliwości od 2 do 4 tysięcy herców. Wcale nie są to najwyższe dźwięki, należą do średniego przedziału i odpowiadają częstotliwości głosu człowieka. Jednak właśnie taka częstotliwość jest silnie wzmacniana w przewodzie słuchowym, dźwięk słyszymy jakby wyraźniej i stąd pojawia się nieprzyjemne odczucie.


1. Brak możliwości wypowiedzenia. Ciągłe przerywanie kwestii, nie dawanie możliwości wypowiedzenia się do końca, a także zwyczajne niesłuchanie odbiorcy to zachowania doprowadzające do obłędu. Chyba nic nas bardziej nie denerwuje niż świadomość, że rozmówca kompletnie nas nie słucha. Jeszcze gorzej, gdy mamy do czynienia z kimś, kto nigdy nie zmieni zdania. Wyjściem z sytuacji jest po prostu nie rozmawiać z taką osobą, ale czasem trudno się do tego zmusić. Jeśli takie sytuacje spotykają nas w pracy, możemy przypuszczać, że mamy do czynienia z mobbingiem. Nie trzeba krzyczeć na pracownika czy go obrażać, karalne jest także niedopuszczanie go do głosu. Ignorowanie zdania rozmówcy jest też bardzo częstą techniką manipulacji, stosowaną w sektach. Uniemożliwiają one swoim członkom swobodne wypowiadanie słów krytyki, udowadniając jednocześnie, że nie mają one najmniejszego