Morza i oceany zajmują 90% powierzchni Ziemi.
Wytwarzają
70% dostępnego tlenu, wywierają decydujący wpływ na naszą pogodę,
pozwalają na utrzymanie różnych gałęzi gospodarki i dostarczają nam
pożywienia. Podstawę diety dla prawie miliarda ludzi na świecie stanowią
ryby i owoce morza, a ponad 200 milionów ludzi utrzymuje się z
rybołówstwa. Niestety z powodu zanieczyszczeń, nadmiernego ruchu morskiego, przyłowów i przełowienia nasze morza i oceany wraz ze znajdującą się w nich fauną i florą są obecnie w olbrzymim niebezpieczeństwie.
¾ łowisk na świecie jest już całkowicie wyeksploatowanych lub
przełowionych. Od lat 50-tych aż 90% dużych ryb zostało już wyłowionych,
a ogromna część morskich siedlisk została zdewastowana przez szkodliwe
dla środowiska metody połowowe. Co więcej, każdego roku w wyniku
stosowanych obecnie metod połowu, 27 milionów ton niewymiarowych i
niechcianych ryb (tzw. przyłowu) łapie się w rybackie sieci, po czym
wrzucane jest - często martwe - do wody. Żółwie morskie, foki, morświny,
delfiny i wiele innych zwierząt zaplątuje się przypadkowo w sieci lub
ginie w kolizjach ze statkami. Te złapane w sieci są następnie wyrzucane
za burtę, przeważnie już nieżywe. Jeśli nie zmienimy naszego sposobu
korzystania z morskich bogactw, to wszystkie obecnie eksploatowane
komercyjnie łowiska zostaną prawdopodobnie wyczerpane do 2048 roku. Od plastikowych reklamówek po ścieki – do mórz i oceanów trafiają miliony ton odpadów. W naszych wielkich wodach lądują nawozy, śmieci i toksyczne chemikalia, a także duże ilości ropy naftowej. To dodatkowo pogarsza sytuację ekosystemów morskich, które - podobnie jak człowiek - mają pewna granicę tolerancji na szkodliwe czynniki z zewnątrz.
Jeśli zniknie życie w naszych oceanach, zniknie nie tylko pożywienie dla prawie miliarda osób, ale ucierpi także przemysł, a wraz z nim około 200 milionów utrzymujących się z rybołówstwa ludzi. Dlatego zachowanie morskich siedlisk i promowanie zrównoważonego rybołówstwa jest ważne tak dla ludzi, jak i dla środowiska
